• mina86.com

  • Categories
  • Code
  • Contact
  • Z archiwów polskich mediów

    Zdjęcia kota wewnątrz obudowy komputera z opisem „Nie martw się. Jestem z pomocy technicznej.”
    Pracownik helpdesku ubrany we frak.

    Przeglądając archiwa swoich starych dysków, natknąłem się na niesłychanie ciekawy artykuł z Gazety Praca. Czas zrobił swoje i na stronie Gazety już go niestety nie ma,1 a szkoda aby zniknął po nim ślad. Pozwolę więc sobie go zacytować w całości, aby przetrwał dla potomności:

    Informatycy najgorzej ubrani

    Michał Stangret, 25-11-2005

    Są przepoceni, rzadko myją włosy i noszą flanelowe koszule wciągnięte w spodnie. Komputerowcy zajęli pierwsze miejsce w rankingu najgorzej ubranych zawodów. Dostało się też księgowym, urzędnikom i dziennikarzom.

    — Złoto nie chłopak. Ma własne duże mieszkanie, codziennie podwozi mnie do pracy, wszystko stawia i przy tym jest niesamowicie czuły. Mimo to już postanowiłam: zrywam z nim — zwierzyła mi się przyjaciółka.

    — Co się stało?

    — No bo wiesz… Artur jest informatykiem! — odpowiedziała, spuszczając wzrok. Nie chodziło jej bynajmniej o to, że Artur całe noce zamiast z nią, spędza przed ekranem monitora. Tylko o to, że to straszny niechluj: „Wstyd się z nim pokazać na mieście, ciągle chodzi w tym samym wyciągniętym swetrze i obskurnych traperach, nosi koszulę flanelową wciągniętą w spodnie, które podciąga wysoko i mocno spina paskiem. Nie goli się, czuć od niego pot…” Czy faktycznie tak wygląda typowy informatyk?

    — Niestety, to prawda! Informatycy mają tendencję do niedbalstwa i niechlujstwa w ubiorze. Nie mają za grosz gustu — stwierdza Melanie Moss, znana australijska stylistka specjalizująca się w modzie biurowej, która właśnie stworzyła ranking „Top 10” najgorzej ubranych grup zawodowych świata. W rankingu, który obejmuje pracowników biurowych, właśnie komputerowcy zajęli pierwsze miejsce, daleko w tyle zostawiając inne zawody.

    Co jest najczęstszym błędem w ubiorze popełnianym przez komputerowców? Z uporem noszą flanelowe koszule, a poza tym kompletnie nie potrafią dostosować ubrania do pogody. Gdy jest zimno, chodzą w T-shirtach, a podczas upałów wkładają wełniane swetry.

    — Właśnie dlatego przeziębiają się zimą i notorycznie cieknie im wtedy z nosa. Latem chodzą przepoceni, co dodatkowo potęguje wrażenie niechlujstwa — opowiada Moss. Ale uwaga! Według Moss nie można wszystkich informatyków brać na jedno kopyto. Należy rozróżnić programistów od tych, którzy zajmują się sprzętem komputerowym: — Ci pierwsi, np. projektanci stron WWW czy graficy komputerowi, potrafią ubierać się stylowo, bo to bardziej artyści niż umysły ścisłe — mówi. Inaczej jest z drugą grupą, do której zaliczają się np. serwisanci sprzętu komputerowego i pracownicy działów helpdesk w firmach. — To oni wciągnęli branżę IT na szczyt rankingu „najgorzej ubranych”.

    Na drugim miejscu w rankingu znaleźli się przedstawiciele handlowi, choć przecież powinni być schludnie ubrani, bo mają ciągły kontakt z klientem. Chcą sprawiać wrażenie, że codziennie zakładają inny krawat i koszulę, ale popełniają poważny błąd — stosują tzw. „wietrzenie koszul” zamiast prania.

    — Po prostu raz „chodzoną” koszulę, zamiast uprać, odwieszają, żeby aromat potu się wywietrzył, i po kilku dniach znów w nią wskakują, często przed tym spryskując ją aromatycznymi perfumami — tłumaczy Moss.

    Księgowi i urzędnicy państwowi (następne grupy zawodowe w rankingu) cierpią z kolei na zupełnie inną przypadłość: cienkie krawaty i stare, obcisłe marynarki noszone do jeansów. Bankowcom Moss zarzuca brak finezji i tolerowanie przybrudzonych kołnierzyków. — Ich praca nie wymaga wielkiego ruchu, wychodzą więc z założenia, że „skoro moje ubranie się nie brudzi i nie wygląda na bardzo przepocone, nie muszę go często zmieniać” — mówi Moss.

    Dziennikarze są z kolei chorobliwe przywiązani do rozpinanych kamizelek. — Kamizelka z suwakami i wielką ilością kieszeni po bokach to szczyt bezguścia — mówi Moss.

    Czy informatycy są skazani na stereotyp niechluja? — Jest szansa, że młodzi informatycy, dzisiejsi studenci politechnik, wniosą jakieś zmiany i zatrą zły wizerunek informatyka niechluja — mówi Moss. Kto ma największe szanse zająć ich miejsce? — Stawiam na urzędników państwowych.

    Oczywiście tekst ma znaczenie raczej tylko historyczne. Dwadzieścia lat po jego publikacji, przewidywania Melanie Moss, znanej australijskiej stylistki, się spełniły. Studenci politechnik podołali wyzwaniu i co nieco się zmieniło. Obecnie nawet i informatyka nie stać na własne duże mieszkanie.

    PS. Na marginesie, artykuł ma przykład zastosowania słowa „ilość” w odniesieniu do rzeczownika policzalnego. Jak wiadomo, kieszeni może być liczba, a nie ilość. Niemniej, w bardziej literackim, czy też poetyckim, języku można się pokusić o określenie „wielka ilość,” jeżeli tych kieszeni jest tak dużo, że aż nie da się ich policzyć. „Ściany i podłogi zakryte były całkowicie wielką ilością dywanów. Leżały one jedne na drugich, zachodziły na siebie na ścianie, tworząc gęstą, nieprzenikliwą i tłumiącą wszelki odgłos zasłonę,” pisał na przykład Iwaszkiewicz w Matce Joannie od Aniołów.