Samsung F2380M, wrażenia

Michał ‘mina86’ Nazarewicz | 2 lutego 2010

Jakiś czas temu wszedłem w posiadanie monitora Samsung F2380M (te 23 w nazwie, jak można się domyślić, dziwnie koreluje z przekątną wyrażoną w calach) i pomyślałem, że podzielę się wrażeniami, bo jest czym.

Otóż mówiąc krótko, tego monitora nie polecam. W zasadzi sparzyłem się na tym, że kupiłem go opierając się na recenzjach w Internecie (nauczka na przyszłość — nie kupować monitorów, których nie widziało się w akcji) z których wynikało co najwyżej, że doświadczony gracz może zauważyć smużenie.

Okazuje się jednak, że wcale nie trzeba być doświadczonym użytkownikiem, aby zauważyć nieprzyjemne efekty długiego czasu reakcji.

Nie twierdzę oczywiście, że monitor do niczego się nie nadaje — do pracy „biurowej” nadaje się doskonale, zresztą graficy pracujący na statycznych obrazach też mogą być zadowoleni — ale przy dynamicznych obrazach matryco zwyczajnie nie „wyrabia”. p

Z tego powodu, jeśli zastanawiasz się nad tym modelem, to koniecznie przed zakupem zobacz jak wyglądają na nim filmy (na chyba, że nie zamierzasz na nim grać ani oglądać filmów). Może lepiej kupić jednak mniejszy lub droższy (osobiście, gdybym miał teraz coś kupować wziąłbym coś droższego).

Z innych ciekawostek, monitor ten jest bardzo szeroki (16:9) przez co okazuje się, że jest niższy (fizycznie) od mojego 21-calowego monitora (16:10). Zresztą w pikselach ma tylko 30 linii więcej.

UPDATE: Zapomniałem jeszcze wspomnieć o diodzie — tej, która świeci się, gdy monitor jest włączony. Świeci się na biało, co moim zdaniem jest kiepskim pomysłem (zdecydowanie bardziej odpowiada mi niebieski kolor diody w Gateway’u), ale to jeszcze można przeboleć — gorzej, że można przy niej książki czytać, co samo w sobie może też nie jest tragedią, ale w połączeniu z faktem, że miga w trakcie czuwania sprawie, że w nocy nie da się zasnąć w pokoju, w którym ten monitor jest umieszczony — zmusza mnie to do wyłączania monitora za każdym razem, no bo co innego poradzić?