W poprzednim wpisie pisałem o Google Treasure Hunt, a w szczególności o zadaniu czwartym. Teraz, w ramach przygotowań do kolokwióm z języka Prolog postanowiłem napisać w nim rozwiązanie postawionego problemu:
Jakiś czas temu natknąłem się na artykuł opisujący własności wyświetlanego na monitorze tekstu i konsekwencje niskich rozdzielczości. Znalazła się tam również bezmyślna propaganda na rzecz słowa „font”, o której chciałbym pokrótce napisać.
Autor uzasadniał, iż „czcionka” to pojedyncza litera, z której składało się całe strony i ma się nijak do tego czym są obiekty stosowane w komputerze. Zarzucał nieudolność tłumaczom, którzy z braku wiedzy zastosowali złe określenie.
Pragnę jednak wszystkich zachęcić, aby słowa „font” nie używać! Jest ono okropne! Jako ordynarne ściągnięcie z angielskiego brzmi dziwacznie.
Tymczasem zarzucanie, że „czcionka” jest nazwą niewłaściwą, to jak zarzucanie, że nazwa „plik” nie powinna być używana, bo już od dawna dane nie są przechowywane w postaci plików kartek. W kontekście informatycznym istnieje wiele słów, których znaczenie jest odległe od jego znaczenia w innych kontekstach i dlatego nic nie stoi na przeszkodzi, aby stosować nazwę „czcionka”!
Do tego wszystkich Czytelników gorąco zachęcam, a osoby zajmujące się składaniem tekstu niechaj zostawią kwestie językowe językoznawcom.
Zachęcony wpisem GiMa postanowiłem pobawić się w Google Treasure Hunt. Z początku moje wrażenia były negatywne, ale to dlatego, że zacząłem od zadania sieci, które jest co najmniej denne. Archiwum też nie napawało optymizmem, już zacząłem się zastanawiać, czy wszystkie będą tak prymitywne – na szczęście nie były.